Paweł Stankiewicz

E-commerce praktyk od 15 lat. Server-side tracking i front Shoper Storefront.

Praktyk, nie teoretyk

W e-commerce jestem od 15 lat. Przez ten czas buduję i rozwijam własny biznes online - w branży GSM i elektroniki użytkowej, sprzedając na Allegro, Shoper i Shopify - i wiele wdrożeń wykonałem samodzielnie, od pomiaru po front sklepu. To wiedza potwierdzona doświadczeniem, nie kursem: pełną warstwę pomiarową server-side wdrożyłem najpierw u siebie, dopiero potem u innych. Wiem co działa, bo płacę z własnej kieszeni za każdą straconą konwersję.

Specjalizacja: Shoper Storefront

Wybrałem niszę, w której know-how jest najtrudniejsze do zdobycia. Shoper Storefront stawia szereg ograniczeń technicznych, których standardowe poradniki ani polskie materiały agencyjne nie pokrywają. Pracuję w warstwie motywu Storefront - najpierw po to, żeby pomiar był czysty, a jeśli trzeba, też po to, żeby przebudować front: karty produktów, menu, wyszukiwarkę. Metodę wdrażam osobiście w trakcie projektu. Na stronie pokazuję problem i wynik biznesowy, nie instrukcję - bo jakość zależy od implementacji, nie od publikacji.

Co robię sam, czego nie zlecam

Każdy projekt realizuję samodzielnie - od diagnozy po dokumentację. Klient pracuje bezpośrednio ze mną, bez delegowania do juniorów czy subkontraktorów. To gwarancja spójności i odpowiedzialności za wynik.

Czego nie robię

Nie zajmuję się SEO content, nie tworzę kampanii reklamowych od podstaw, nie obsługuję klienta operacyjnie. Trzon to techniczny tracking i analityka po stronie serwera. W obrębie Shoper Storefront dokładam do tego przebudowę frontu, bo to ta sama warstwa motywu - ale silnika sklepu nie ruszam.

Stack którym pracuję

  • Server-side tracking (warstwa pomiarowa na domenie klienta)
  • Web GTM, GA4, Meta Pixel + CAPI
  • Google Ads (konwersje, Enhanced Conversions, remarketing)
  • Consent Mode v2 (Cookiebot i konkurencyjne CMP)
  • Shoper Storefront - dopasowanie pomiaru do ograniczeń platformy
  • Front Shoper Storefront - przebudowa kart produktów, menu, wyszukiwarki (bez ruszania silnika)

Najpierw złapałem to u siebie

Prowadzę własny sklep w branży GSM z realnym, codziennym budżetem w Google Ads. Panel reklamowy pokazywał ROAS 4,4 - wynik, na który aż chciało się dolewać budżetu. Problem w tym, że panel zawyża: dolicza wyświetlenia, długie okna, modeluje konwersje, których nie widać w kasie. Standardowy pomiar w przeglądarce z kolei gubił połowę obrazu - zgody, blokery i ograniczenia przeglądarek zjadały konwersje, więc wynik wyglądał, jakbym ledwo wychodził na zero.

Dwie liczby, które miały pokazywać to samo, nie zgadzały się ze sobą. Na jednej kusiło, żeby agresywnie skalować. Na drugiej - żeby ciąć. Obie prowadziły do kosztownej pomyłki.

Panel reklamowy pokazywał
ROAS 4,4

Zawyżony - wyświetlenia, długie okna, modelowanie.

Realny pomiar po stronie serwera
ROAS 2,8

Rentownie - i na tej liczbie da się podejmować decyzje.

Dopiero kiedy przebudowałem warstwę pomiaru po stronie serwera i odzyskałem konwersje gubione po drodze, zobaczyłem realny wynik: ROAS 2,8. Rentownie - ale daleko od 4,4, którymi chwalił się panel. Gdybym skalował na panelu, przepalałbym budżet na wyniku, którego nie ma. Gdybym ciął na zaniżonym pomiarze, ubiłbym kampanię, która zarabia.

To jest dokładnie ta sama warstwa, którą wdrażam u klientów. Różnica między tym, co pokazuje panel, a tym, co naprawdę się dzieje, to nie kosmetyka. To granica między budżetem, który pomnaża, a budżetem, który przepala.

Jeśli chcesz wiedzieć, ile Twój pomiar gubi po drodze - umów bezpłatną konsultację .

Porozmawiajmy o Twoim trackingu

30 minut bez zobowiązań. Bez sesji sprzedażowej. Powiem czy mogę pomóc i co realnie da się odzyskać.